17.02.2017

Szwecja

10 lutego, godzina 10, lotnisko w Katowicach - przede mną pierwszy w życiu lot samolotem. Co prawda tylko godzinny, ale podekscytowanie i tak jest, strachu zero, chociaż widzę kilku potencjalnych terrorystów. Moim celem była Szwecja - leciałam odwiedzić na tydzień przyjaciółkę, z którą znam się od ponad 8 lat, a widziałyśmy się na żywo tylko raz.


Wylądowałam w Malmö po godzinie dwunastej. Stamtąd Aleks odebrała mnie razem z mamą - i zaczął się nasz wspólny tydzień.
Właściwie codziennie odwiedzałyśmy różne miejsca - nawet jak tylko na chwilę, bo do wielu miejsc miałyśmy blisko. Najpierw miałam okazję zwiedzić jej małe miasto, kolejnego dnia wybrałyśmy się do Kristianstadu do muzeum i galerii.




W Szwecji Anastasia Beverly Hills jest dostępna stacjonarnie, więc oczywiście
włączył mi się tryb cebuli i zrobiłam zdjęcie.


 Te zdjęcia można idealnie podpiąć pod jakąś galerię przedstawiającą tego samego człowieka w dwóch skrajnych nastrojach. Jednak nie, nie byłam smutna, bo kawa była pyszna (o smaku solonego karmelu w Espresso House, polecam), po prostu czegoś szukałam w torebce i jak widać jestem niestety w jakimś procencie obdarzona resting bitch face.

ig Aleks: six7en
W poniedziałek zawitałam z Aleks w szkole, ale nie mogłam, oczywiście, brać udziału w jej lekcjach - i tak bym nic nie zrozumiała, ludzie - ale siedziałam sobie w pokoju przeznaczonym do nauki, gdzie były komputery, kanapy i fotele. Muszę przyznać, że atmosfera jest zupełnie inna - szkoła jest nowoczesna, przytulna i człowiekowi od razu otwiera się umysł. Pouczyłam się tam biologii, bo wzięłam sobie książkę - nie oceniajcie mnie, jestem maturzystką.


W tym samym mieście mają świetną bibliotekę - duża, wyglądająca jak z typowych amerykańskich filmów. Nawet znalazły się w niej polskie książki, chociaż mało i raczej nic interesującego.





Najciekawszym wyjazdem było na pewno Malmö - jechałyśmy tam na uczelnię, a potem - na zakupy. Mało co zwiedzałam, ale i tak trochę zobaczyłam - Szwecja nie ma raczej typowych wysokich miast z wieżowcami, ludzi także jest dosyć mało. Mimo to bardzo podoba mi się atmosfera w tym kraju, a wracanie do domu autem przez zaśnieżone lasy czy pola, słuchając muzyki z "Upiora z opery" było super nastrojowe i przyjemne.




Jedno z cudowniejszych miejsc w których byłam, to sklep, w którym jest wszystko - MAC, ABH, The Body Shop, NYX, torebki z DKNY, dalej książki, zeszyty, ubrania, dodatki do domu... 


Jakie są moje obserwacje? Szwedzi bardzo dobrze mówią po angielsku, nie zmienia to faktu że i tak, choćbyś mówił pod ich nosem w innym języku niż szwedzki, zagadają po szwedzku. Na szczęście zawsze wystarczyło jedno spojrzenie na Aleks, żeby mi pomogła. ♥ Język brzmi dla mnie jak mieszanka niemieckiego, francuskiego i arabskiego. Jednego dnia, gdy Aleks czuła się gorzej i zostałyśmy w domu, aż zaczęłam się uczyć z ciekawości szwedzkich słówek. Matko boska. Podziwiam każdego, kto nauczył się tego języka w mniejszym lub większym stopniu.
Dodatkowo Szwedom nigdy się nie spieszy, życie tam jest spokojne. Znaleźć bezdomne zwierzęta też jest ciężko, ponieważ ludzie są świadomi i jak nie mogą mieć zwierzaka - to po prostu go nie mają. Z tego co słyszałam nie ma tam praktycznie schronisk, bo nie ma takiej potrzeby.
Swoją drogą na przywitanie, gdy przyjechałam, jadłyśmy szwedzkie "tradycyjne" danie - czyli tacos w piątek. Tak, tacos nie są szwedzkie, ale to ich tradycja.
Wieczory spędzałyśmy na rozmowach z rodzicami Aleks i oglądaniu filmów - to były najprzytulniejsze i najfajniejsze wieczory, jakie można spędzić z przyjaciółką ;) Zwłaszcza, gdy ma się pod ręką kota, a nawet trzy koty.

To chyba wszystko, czym mogę się z wami podzielić. Nie chciałam wracać, ale co mogłam na to poradzić, na wszystko przychodzi czas i wszystko się kiedyś kończy. Szwecja na pewno mi się spodobała i chciałabym odwiedzić ją latem.

Do przeczytania~♥

Ask ✩ Instagram


4 komentarze:

  1. Świetny post! Aż czuć w twoich słowach tą szczerość i radość z wyjazdu :D
    Też zawsze chciałam pojechać do Szwecji, ale przede mną jeszcze długa droga ;)
    Bardzo lubię czytać twoje posty, zawsze poprawiają mi humor. Najbardziej podobają mi się właśnie takie jak ten, które dużo opisują. Mam nadzieję, że będzie takich więcej!
    Pozdrawiam, foczka fuko~
    (idk czy jeszcze ktoś to pamięta, ale ja jestem tu na tyle długo, że pozwolę się tak nazwać XD)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D Będę pamiętać!
      Awww♥

      Usuń
  2. wow! Bibloteka jest świetna! Chyba lepsza niż moja na uniwerku hahahaha AH, ten resting bitch face...Też mam to, i kurde, znajomi ciągle pytają co się stało xD
    Widzę, że tam niezły raj dla zakupoholiczek heheh I piękna architektura !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ich warunki raj haha, ale na polskie zarobki no to słabo :(

      Usuń