09.11.2016

"Przyjaciele" nie są na zawsze

Kiedy byłam młodsza zawsze byłam przekonana, że już do końca będą otaczać mnie ci sami ludzie, a na studia pójdę z przyjaciółkami, tak jak zawsze razem planowałyśmy - razem zamieszkamy, będziemy nierozłączne, będzie super. W gimnazjum byłam raczej popularną osobą, nigdy nie zastanawiałam się nad tym ile osób znam, ile jest mi bliskich, ilu mogę ufać. Zawsze byłam otwarta, lubiłam dzielić się tym co mnie dręczy, ale jednocześnie po szkole lubiłam dnie spędzać sama, w zaciszu swojego pokoju. Nie wierzyłam nigdy gdy ktoś mówił mi, że ludzie przychodzą i odchodzą. Byłam zdania, że jak ktoś już jest, to zostanie. No ale jakże się myliłam...
Z czasem zrozumiałam, co to są lekcje od życia i jak to jest przekonać się o czymś na własnym przykładzie. Przede wszystkim nauczyłam się, że nie warto ufać każdemu, kto wyda się być dla nas kimś bliskim, przyjacielem; często to przyjaciele to ci, którzy ranią najbardziej. Oczywiście, nie oznacza to, że nie warto nikogo obdarowywać zaufaniem - to miłe uczucie, gdy widzi się, że ktoś nam ufa. Jednak warto przekonać się najpierw, czy dana osoba potrafi nas wspierać i być z nami nawet w tych ciężkich chwilach, bo to tak naprawdę świadczy o człowieku i wartości relacji.



Ludzie się zmieniają; to także sprawia, że znajomości się rozpadają, bo czasem wystarczy jedna zmiana, aby rozmowa z tą bliską nam osobą nie była już taka jak kiedyś. Czasami, gdy ludzie zmieniają się razem, te zmiany nie są dostrzegalne lub wcale nam nie przeszkadzają, ale niekiedy wręcz przeciwnie i sprawiają, że osoby te zaczynają się oddalać. To akurat naturalna kolej życia, coś, co niekoniecznie jest "winą" którejkolwiek z osób - zmieniamy się każdego dnia, ale od nas zależy, czy zmienimy się na gorsze, czy na lepsze.

Teraz, gdy jestem starsza, zaczęłam zwracać większą uwagę na to, kim się otaczam. Nagle zaczęłam zauważać, że czyjeś zachowanie czy poglądy mi nie pasują, że towarzystwo niektórych osób mnie męczy lub po prostu drażni - zaczęłam być bardziej wyczulona na to, jak jestem traktowana. Może to część dorosłości, gdzie człowiek zaczyna "sprzątać" i układać swoje życie, chce zadbać przede wszystkim o siebie, bo toksyczne czy zwyczajnie nieprzyjemne znajomości nikomu jeszcze nie poprawiły dnia. Dlatego jeśli macie problem z jakimś znajomym, przyjacielem, zaczynacie czuć, że coś jest nie tak - albo szczerze porozmawiajcie, albo zostawcie tą osobę. Kiedyś przeczytałam na tumblr bardzo ładny tekst, który sobie zapisałam i podzielę się z Wami przetłumaczoną przeze mnie wersją:

" - masz prawo zakończyć toksyczne znajomości
- masz prawo odejść od ludzi, którzy cię krzywdzą
- masz prawo być zły, samolubny i niewybaczający
- nikomu nie jesteś winien wyjaśnień tego, że dbasz o siebie samego"


Zauważyłam ostatnio, że wiele osób w moim wieku tak samo jak ja zaczyna zauważać tego typu rzeczy, dlatego nie bójcie się dbać o swój własny interes, o swoje zdrowie i nerwy. Wiem, że może wydawać się, że bez tej osoby nie będzie tak samo - ale tak jak tytuł posta głosi, ludzie nie są na zawsze - nie wszyscy. Warto w takich sytuacjach poznawać ludzi, bo zawsze można trafić na taką osobę, która będzie wspaniałym przyjacielem, którego będziemy znać już całe życie.

Nie wiem, co jest bardziej bolesne - gdy osoba, którą uważało się za przyjaciela, zrobi nam krzywdę, czy gdy ze względu na koleje życia, chociażby takie jak studia czy przeprowadzki, kontakt się zmniejsza lub całkowicie urywa. Ważne jednak, żeby o dobre przyjaźnie dbać, toksyczne odsuwać i nie bać się ryzykować - jeśli nie jesteśmy pewni swojego wyboru, zawsze możemy się przekonać o jego słuszności.


Ask ✩ Instagram


9 komentarzy:

  1. Mimo młodego wieku (15 heh) również to zauważyłam. Szczera prawda

    OdpowiedzUsuń
  2. Twój post dał mi wiele do myślenia. Dziękuję..

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że przeciwności zycia, jakieś zmiany i wgl bardzo weryfikują kto był tym prawdziwym przyjacielem i nie zawsze mowsisz być z nimi na tych samych studiach, klasie, w tym samym mieście aby myśleć o kimś jak o przyjacielu. Nie musisz z kimś codziennie gadać czy pisać smsów, by spotkać się z tymi ludzi i wiedzieć, że są nam bliscy. Uważam, że przyjaciel to nie osoba, której musimy się kurczowo trzymać, bez względu na wszystko, a osoba która będzie wspierać nasze decyzje i je rozumieć. Z biegiem czasu wszyscy się zmiemy i czas pokaże kto z nami zostanie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Doskonale Cię rozumiem, nieraz po prostu trzeba się odsunąć od niektórych osób. Sama nauczyłam się ostatnio dobierać znajomych i nie ufać każdemu. Kiedy człowiek zostaje zraniony czy zawiedzie się na kimś ciężko jest potem ufać ludziom i chyba w sumie trzeba ich najpierw dobrze poznać aby móc się przed nimi otworzyć :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Dotychczas miałam wokół siebie osoby, które nie wnosiły niczego dobrego i strasznie się cieszę, że wszyscy poszliśmy w innych kierunkach, a na studiach zaczynam od zera.
    ❤ blog

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja już w gimnazjum dostrzegłam, że pewne osoby mnie denerwują, źle na mnie wpływają lub źle mnie traktują. Było mało osób, z którymi faktycznie czułabym się dobrze a momentami nie było ich wcale. Teraz jestem w liceum i trzymam się głównie ze swoją paczką znajomych, bo mamy podobne poglądy, zainteresowania i wszyscy mamy artystyczne dusze. Z resztą klasy prawie w ogóle nie rozmawiamy, bo nie kręcą nas imprezy i wracanie po pijaku do domu. Mimo to, nie czuję z nimi jakiejś szczególnej więzi. Nie wiem czy to ja tak bardzo segreguję sobie przyjaciół, czy po prostu nie spotkałam właściwej osoby, która byłaby warta zaufania.

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałaś idealne wyczucie z dodaniem tego posta. Ostatnio zostałam zraniona przez przyjaciół, którzy jak mówią chcieli dla mnie dobrze, a wyszło beznadziejnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, nie znam sytuacji, ale pamiętaj że czasami warto wybaczać, wybaczenie nie oznacza zapomnienia, a każdy zasługuje na drugą szansę ;)

      Usuń
    2. Masz rację
      Staram się tak robić.

      Usuń