31.07.2016

Lipcowy przegląd k-popowy

  Generalnie lubię wakacyjne koncepty, zawsze można znaleźć coś dla siebie i coś, co wpasuje się w nasze wakacje, a potem zostawia ze sobą wspomnienia. Dlatego dziś wyjątkowo trudno było mi podsumować lipiec - i wybrałam między innymi kilku ulubieńców.

Ulubiony comeback


Te trzy piosenki to jedne z wielu, które spodobały mi się do tego stopnia, że je zapętlałam lub po prostu - często słuchałam. Dodatkowo piosenka Seventeen dobrze mi się kojarzy, bo wyszła gdy była u mnie Natalia i potem całymi dniami śpiewałyśmy sobie "adziu najs~!".
Piosenka Wonder Girls ma klimaty nieco brzmiące dla mnie jak reggae, ale to nadaje piosence fajny klimat. Dodatkowo dziewczyny stworzyły utwór same!
Za konceptem NCT (ciągła zmiana członków) nie przepadam, przez to czuję odrzucenie by poznać zespół, ale ich dotychczasowe utwory zazwyczaj mi się podobają.

Najgorszy comeback



Wiele razy próbowałam przekonać się do dziewczyn, ale z comebackiem na comeback coraz bardziej mnie zawodzą. Ich piosenki są dla mnie zbyt słodkie i zbyt nudne, to już nie moje klimaty.

Ulubiony występ



Występ Bory i Honey J w Hit the Stage naprawdę mnie zachwycił - mam nadzieję, że nie tylko mnie. Utwór, do którego dziewczyny tańczą jest mi znany z kanałów z trapami, dlatego widząc tak ładnie wykonaną, dopracowaną choreogorafię w jego rytm, byłam zauroczona.

Ulubiony duet



Całkiem polubiłam Heize od czasów Unpretty Rapstar, a jej duety z Dean'em są przyjemne dla ucha! Jeśli chodzi o "And July" bardzo podoba mi się teledysk - nie jest wymyślny, ale ma ciekawy koncept. Niestety znowu, youtube nie pozwolił wstawić mi tu MV.

Teaser na ostatnią chwilę!




Czyli zapowiedź comebacku Hyuny, który premierę ma mieć już jutro (?). Wczoraj wyszedł drugi teaser, ale że nie da się go tu jeszcze zamieścić, wstawiam pierwszy. Chyba śmiało można stwierdzić, że teledysk wydaje się być dosyć "amerykański" - taniec na rurze, twerk, imprezy w klubie. Głos Hyuny w teaserze wydaje się raczej irytujący, ale słuchałam highlight'u całej płyty i muszę powiedzieć, że dziewczyna się rozkręca pod kątem tworzenia muzyki samodzielnie!

A jaka piosenka w pierwszym miesiącu wakacji była Wam najbliższa? ♥

Do przeczytania! 


Ask ✩ Instagram



25.07.2016

ŁÓDŹ VOL.2


Minęły już prawie 2 tygodnie, więc najwyższy czas na post z mojego drugiego już pobytu u Jirin! Przez dwa dni był to właściwie zlot adminek Bangtan Boys Poland, bo poza mną przyjechały także Wersacz (Vee) i Jung. Wspólne dni były najbardziej przepełnione energią - ciągle gdzieś chodziłyśmy, zwiedzałyśmy, w drewnianym domku Zochy w którym spałyśmy robiłyśmy sobie pogaduchy i karaoke do 5 rano. Żałuję, że dziewczyny musiały tak szybko wracać, to było nasze pierwsze spotkanie na żywo.

19.07.2016

[#9] Inspirujący Tumblr

Znowu udało mi się trafić na porządne tumblry z koreańską modą - od dłuższego czasu cierpiałam na brak inspiracji ze strony koreańskich modeli, dlatego cieszę się, że znowu spodobało mi się coś takiego. Może i ktoś z Was znajdzie tu trochę modowej inspiracji!♥



16.07.2016

[REVIEW] Cindy-Lou Manizer z The Balm

Kocham, gdy twarz lśni. To między innymi dlatego do gustu tak bardzo przypadł mi koreański kanon piękna i koreańskie kosmetyki - efekt "mokrej" twarzy, której blask wydobywa się z wnętrza, według mnie dodaje twarzy młodości i świeżości.
Z tego powodu pokochałam także rozświetlacze i postanowiłam w końcu zaopatrzyć się w jakiś z wyższej półki. Na początku planowałam kupić Skin Frost od Jeffree Star w kolorze Peach Goddess, jednak aktualnie są one wyprzedane, a w dodatku łatwo natrafić na cło, a już sam produkt kosztuje 120 zł. Z tego powodu zdecydowałam się na coś skromniejszego, ale równie popularnego - rozświetlacz z The Balm w wersji Cindy-Lou. Ten jest właśnie w odcieniu różu, można stosować go również jako róż do policzków lub cień do powiek.


07.07.2016

Wracam do blogowania! + Dlaczego przestałam stylizować się na ulzzanga?

To nie tak, że blogowanie mi się znudziło. To nie tak, że skończyły mi się pomysły. To raczej brak czasu i sprawy osobiste sprawiły, że blog zszedł na nieco niższy plan. Jednak nadeszły wakacje, słoneczny czas, w którym jest trochę mniej miejsca na problemy i obawy, a więcej na rozrywkę i odpoczynek! Dlatego mam nadzieję, że mój stały powrót do blogowania się uda i że kolejne posty będą się Wam podobać.

Kolejną jednak kwestią jest to, że mój blog się zmienia. To naturalny proces w blogowaniu, jednak chciałabym zauważyć, że nie odbiegłam od postów o Korei Południowej; ale ile można pisać o tym samym lub o rzeczach oczywistych? Dlatego w ostatnim czasie skupiłam się głównie na k-popie, jeśli chodzi o samą Koreę. Mój gust również się zmienił i chociaż współczesne ulzzangi mi się podobają, o tyle zainteresowałam się makijażem jeszcze bardziej i nie chciałam ograniczać się do "looku na ulzzanga". Co prawda na moje "szczęście" obecnie nie używają one peruk (moja jest już dawno poniszczona, a nie mam jak na razie w planach kupna nowej), jednak nadal używają soczewek, których aktualnie już nie mam, a sam makijaż w ulzzangowym stylu już dosyć dawno nie przyszedł mi na myśl. Myślę jednak, że mimo to większość czytelników zmienia się "razem ze mną" i nie ma mi za złe wszelkich zmian, bo każdy w końcu dorasta, zmienia się i dojrzewa, prawda?

A już niedługo, jeśli wszystko pójdzie jak trzeba, będę mieć dla Was nową dawkę zdjęć, których daaawno nie było! 

Do przeczytania ♥

Ask ✩ Instagram



05.07.2016

Mój pierwszy tatuaż!

  Minęło już sporo czasu odkąd zrobiłam mój tatuaż, jednak chciałam napisać o nim dopiero jak się zagoi i sama się do niego przyzwyczaję. Chciałam podzielić się swoimi odczuciami z racji tego, że to pierwsza moja dziara - nie jestem znawcą, ale być może post pomoże osobom, które na przykład planują tatuaż, ale wahają się czy go zrobić :)

Po kilku dniach od zrobienia

Sama jestem osobą, która ma słomiany zapał i często zmienia zdanie. Dlatego decyzja wykonania tego jednego, konkretnego tatuażu była przeze mnie podejmowana jakieś 2 lata. Wolałam upewnić się, że to czym chcę ozdobić swoje ciało nie znudzi mi się i nadal będzie mieć dla mnie tak duże znaczenie. W końcu uznałam, że żyje się raz i nie ma co rozmyślać nad jedną rzeczą tyle czasu, bo w końcu nigdy się jej nie zrobi.

Największym dylematem dla mnie był wybór czcionki dla mojego cytatu; chciałam taką, która nie jest zbyt prosta ani też zbyt wymyślna, aby pasowała do innych rzeczy (w razie gdybym uznała, że jeden tatuaż to dla mnie za mało, haha). W końcu zdecydowałam się na tą, która najbardziej do mnie przemawiała i poszłam się umówić.

Na wyczekiwany tatuaż poszłam sama, co zaskoczyło nawet mnie samą (zazwyczaj, z tego co zauważyłam, ludzie idą z kimś bliskim czy znajomym). Denerwowałam się trochę czekającym mnie bólem, ale muszę przyznać, że prawdą jest, że ból nie jest wcale taki zły. W pewnych miejscach faktycznie bolało bardziej, ale sam ból jest... tępy? To ten rodzaj bólu, który chyba najłatwiej idzie znieść.
Sesja trwała około 20 minut i po tym czasie mogłam cieszyć się świeżutkim tatuażem!



Jak dbałam o swój tatuaż i jak dbam o niego teraz?
Według zaleceń mojej tatuażystki, dzieło smarowałam 3 razy dziennie specjalnym kremem przeznaczonym do tatuaży, unikałam słońca, długich gorących kąpieli i basenów. Po około tygodniu zaczęła schodzić mi skóra - to normalny proces, a "odpadającej" skórki nie wolno zrywać! Inaczej mogą powstać niechciane blizny.
Po 4 tygodniach mogłam odłożyć krem który dostałam, ale aktualnie nadal staram się chociaż raz dziennie posmarować nim tatuaż. Dodatkowo oczywiście chronię go przed słońcem, aby się nie zniszczył i nie wyblakł.



Cena i czas oczekiwania
Wszystko zależy od studia, w którym robicie tatuaż. Wybierając je zwracajcie uwagę przede wszystkim na to, czy zachowywana jest higiena - zmieniane igły, zabezpieczane miejsce pracy. Lepiej zapłacić więcej i mieć pewność, że nic się nam nie stanie, a tatuaż będzie wykonany poprawnie. Ja na zrobienie swojego czekałam tydzień, ale w wielu studiach czeka się nawet po kilka miesięcy (głównie w większych miastach).

Muszę powiedzieć, że przyzwyczaiłam się zaskakująco szybko i często już zapominam, że mam "coś na ramieniu". Nadal jestem z tatuażu bardzo zadowolona i cieszę się, że go mam♥

Pamiętajcie! Tatuaż wcale nie musi mieć dla Was znaczenia, jeśli nad jakimś się zastanawiacie. Wielu ludzi robi je sobie tylko dlatego, że się im podobają i nie ma w tym nic złego - jedyne co jest ważne to to, aby później nie żałować. Dodatkowo nie zapominajcie, że ma się on podobać Wam, a nie innym ludziom.

Do przeczytania~♥

Ask ✩ Instagram