20.03.2016

♥ MOJA KOLEKCJA SZMINEK ♥

  Cześć!

  Wiele razy pytacie mnie o to, jakie mam szminki, jakie są moje ulubione i jakich używam. Dodatkowo proponowaliście mi posty na temat wszystkich moich kosmetyków, więc postanowiłam rozdzielić to na kilka wpisów.
  Szminki to moja ulubiona część makijażu - nawet jeśli za bardzo nie maluję oczu, zawsze muszę mieć pomalowane usta. Nieważne, czy mocna czy delikatna ważne, żeby była. Z tego powodu posiadam już ponad 20 szminek, tintów i kredek w swojej kolekcji.




  Pierwszą szminkę, którą kupiłam dla siebie w pełni "świadomie", kupiłam w pierwszej klasie gimnazjum.  Właściwie były to trzy szminki z Miss Sporty, których na daną chwilę używam bardzo rzadko.

053, 020 i 050

  Powód dla których ich używam jest prosty - po pierwsze, obecnie posiadam szminki, które podobają mi się bardziej i są po prostu lepsze. Te mają satynowe wykończenie, nie wyglądają najlepiej na ustach i ich kolory zwyczajnie mi się nie podobają; wyjątek stanowi różowa, numerek 050, którą lubię użyć gdy chcę, aby moje usta wyglądały naturalniej.

  Kolejne szminki które kupiłam były już lepszym wyborem, a w dodatku jedna z nich została moją ulubioną; pomalowałam się nią nawet na koncert BTS.


Po lewej szminka z Eveline (477), po prawej Revlon (014)

  Tą ulubioną szminką jest właśnie szminka z Revlona, która ma matowe wykończenie. To wyrazisty, mocny kolor, a dodatkowo zawsze odnoszę wrażenie, że wówczas makijaż reszty twarzy jest zbędny (wyraziste szminki mają to do siebie, że twarz bez makijażu może wyglądać przy nich "biednie").



p.s. Wybaczcie moje paznokcie, ale odżywają po żelowych tipsach...
  Do reszty szminek przejdę już mniej sentymentalnie i podzielę się opinią!


MAC: Velvet Teddy i Stone

  Szminki z Maca to coś, na co pozwalam sobie wtedy, gdy wyjątkowo spodoba mi się kolor. Po prostu uważam, że nie są aż tak warte swojej ceny, chociaż ślicznie pachną wanilią, są trwałe i mimo matowego wykończenia nakłada się je gładko.


Golden Rose: z witaminą E (127), Vision Lipstick 125

  Obie szminki bardzo lubię; minusem pierwszej jest fakt, że przez to że jest bardzo jasna, łatwo odznaczają się suche skórki na ustach (nawet, jeśli przed nałożeniem jej usta są gładkie). Mimo to bardzo podoba mi się jej kolor. Co do tej drugiej - kocham ciemne szminki, a szukałam ładnych fioletów. Ta jednak na ustach nie jest aż tak fioletowa, ale całe szczęście... bo później okazało się, że w typowym fiolecie wyglądam źle.


Golden Rose: 28, 19, 22

  A mówiąc, że źle wyglądam w fiolecie, mam na myśli koleżankę na powyższym zdjęciu. Kocham szminki Golden Rose, ale gdy nałożyłam numerek 28, czułam się jak jakaś czarownica i odpuściłam sobie... chociaż raz ubrałam ją do szkoły na Halloween i w sumie czułam się znośnie.
  Pozostałe kolory, bez zbędnych komentarzy, bardzo lubię!

Po lewej 19, po prawej wspomniany fiolet, w blondzie chyba wyglądał po prostu lepiej...


Po lewej: Kobo (406), po prawej Rimmel (30)

  Obie szminki są bardzo ciemne, jednak obie baaardzo lubię. Mówiąc jednym zdaniem, po prostu bardzo lubię ciemne usta... 


Sephora (13)

  Mój zdecydowany ulubieniec ostatnimi czasy. Jest to liquid z matowym wykończeniem, który bardzo wygodnie się nakłada, bardzo ładnie pachnie i bardzo ładnie wygląda. Dodatkowo jest trwały i nie kruszy się, a normalnie ściera.


Claire's, Clinique (32), Avon 

  To szminki, których używam właściwie najrzadziej. Czarna z Claire's ma połysk i wygląda dosyć fatalnie, z Clinique jest już troszkę wiekowa. Tej z Avonu używałam często na początku, jednak pojawiły się nowe szminki w nowej kolekcji i odeszła gdzieś w zapomnienie.


Dwa tinty, o których pisałam już tutaj: KLIK.


To także szminka w liquidzie i nie jest zła, ładnie pachnie i na początku bardzo ją polubiłam. Minusem jest jednak to, że łatwo o smugi przy konturze ust.


MAC (Whirl), Golden Rose (519, 501), Catrice, Essence (08, 15)

  I ostatnie, ale niemniej kochane w rodzinie, konturówki! Konturówki z Catrice używam rzadko, bo po naostrzeniu to drewno niefajnie odchodzi... natomiast konturówki z GR i Essence świetnie nadają się do wszystkich moich ciemnych szminek.
  Kredka z Maca jest znacznie twardsza od reszty, więc trochę lepiej podkreśla się nią usta.

A jaka szminka jest Waszą ulubioną? Może wolicie błyszczyki? ♥

Ask ✩ Instagram


7 komentarzy:

  1. świetny wpis. chyba kilka zakupię ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wcześniej nienawidziłam kolorów w stylu Kylie i mattów, jednak powoli się do nich przekonuję ^^
    Wyłapałam ostatnio fajne konturówki z Natury (Smart girls gem more - mam 04-pink rose) oraz błyszczyk nr 10. Teraz są chyba na jakiejś przecenie, radziłabym zajrzeć. W końcu trzy złote za konturówkę to bezcen :)
    Mam też tinty z Lovely, ale wg. mnie - za szybko schodzą z ust :( Jednak smak brzoskwinki mnie urzekł XD
    Mam jeszcze pytanko - wolisz matt czy raczej coś w stylu błyszczyków? (sry jak już o tym pisałaś)
    Weny życzę, oraz czekam na następne posty! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za polecenie!
      Nienawidzę błyszczyków, najbardziej lubię maty, satyna też przejdzie :)

      Usuń
  3. Te z golden rose wyglądają dość fajnie, ale chyba zostanę przy tintach <3 Mniej się rozmazują i jakoś nie trzeba się aż tak bardzo starać żeby dobrze je nałożyć.

    http://tuewelina.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. wszystkie te kolory są takie cudne *O* ale ja nienawidzę malować ust -.- strasznie mi pękają i nie umiem utrzymać ładnego ich wyglądu a szkoda :< mogę tylko podziwiać u innych

    moonskillx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. W tej fioletowej wyglądasz prześlicznie, może troszkę wiedźmowo, ale mimo wszystko cudownie ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. W tej fioletowej wyglądasz prześlicznie, może troszkę wiedźmowo, ale mimo wszystko cudownie ^^

    OdpowiedzUsuń