29.08.2015

[REVIEW] Maska do włosów Kallos Blueberry

  Cześć Wam!
Na początku psotu chciałabym zaprosić Was na bloga jednej ze zwyciężczyń mojego giveaway - malinowyskarbiec! Mocno polecam, ponieważ blog jest bardzo ładnie wykonany, a posty ciekawe.

Kiedy rozjaśniałam włosy liczyłam się z tym, że się zniszczą i postanowiłam dmuchać na zimne - akurat dwa dni przed odkryłam, że w sklepie fryzjerskim w moim mieście sprzedają maski Kallos. Przeczytałam kilka recenzji na internecie i uznałam, że Blueberry będzie dla mnie najlepsza.


  Za litr maski (!) zapłaciłam 8,50 zł (!). Widziałam ją także w Naturze, ale już za ponad 11 zł...
Jej skład prezentuje się tak:


  Niektórych może wystraszyć alkohol na drugim miejscu, ale obiecuję Wam, że jest niegroźny - inaczej z moich włosów chyba nic by nie zostało...
  Generalnie zdecydowałam się na Blueberry a nie keratynę z jednego powodu - w Keratin zawarte są m.in. mleczne proteiny, a przeproteinowane włosy to najgorsze włosy, zwłaszcza jeśli są rozjaśnione. Szukałam więc czegoś, co odżywi moje włosy po rozjaśnianiu, a nie pogorszy ich stanu gdy przesadzę z ilością odżywki.



  Na szczęście moje włosy po rozjaśnieniu nie były wcale takie zniszczone, a już po pierwszym użyciu tej maski jakby odżyły. Tak prezentowały się tuż po zabiegu - jak widać wyglądają dobrze, ale "czuć" od nich lekki brak życia. Włosy były jedynie prostowane na szczotce, nic więcej:


  Po pierwszym użyciu maski (zdjęcie nieco słabe, ale wtedy nie miałam sprawdzić jak wyszło...):

Włosy nabrały trochę życia; są bardziej lśniące i sprężyste

  Tak prezentują się na daną chwilę (maski używam około raz w tygodniu i nie trzymam jej więcej niż zalecane 5-7 minut):



  Jestem bardzo zadowolona z efektu! Mimo tego, że moje włosy fatalnie przeżywały ostatnie upały, to gdy pogoda się ustatkowała znów wyglądały tak, jak powinny. Są gładkie, lśniące, miękkie i nie plączą się (a ile to ja się naczytałam, że rozjaśnione włosy się plączą...). Na dodatek maska jest wydajna; po 4 tygodniach użytkowania + dodawania jej do tonerów ledwo jej ubyło:


Zalety:
♥ Cena
♥ Działanie na włosy - mocne nawilżenie
♥ Konsystencja
(maska łatwo rozprowadza się na włosach i nie potrzeba jej dużo)
Zastosowanie również dla skóry głowy
Pojemność i wydajność

Wady:
- Nie pachnie jagodami :(

Maska idealnie nadaje się dla zniszczonych i suchych włosów, dlatego polecam ją każdemu, kto ma z tym problem. Jeśli nie macie farbowanych włosów możecie poszukać maski z Kallosa, która odpowie waszym preferencjom - a jest tego naprawdę mnóstwo! Poza tym nie zraźcie się moimi poprzednimi słowami - miałam okazję użyć również keratynowej maski z tej firmy i efekty były równie wspaniałe, po prostu trzeba uważać, aby nie "przedawkować" produktu.

A czy Wy miałyście doczynienia z kosmetykami tej firmy? Polecacie? ♥


Ask ✩ Instagram


6 komentarzy:

  1. masz cudne wloski fuko. wygladaja jakby w ogole nie byly zniszczone. moje to istne siano, nie umiem sobie z nimi poradzic, a naprawde mam ogromna ochote zrobic ombre (i wez tu miej marzenia). mam maske kallosa, ale moja szczotka (czyt. wlosy) robia sie od niej jedynie miekkie i, o zgrozo, puszyste, a objetosci im nie brakuje, wiec najwyrazniej zle wybralam. wypribuje te, moze bedzie lepsza

    OdpowiedzUsuń
  2. Swe liczyłam na jagodowy zapach; ___; ale chyba się na nią skuszę ♡

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja mama jest fryzjerką i bardzo ją poleca. W domu mamy 5 rodzai tej maski ^^ Więc zawsze gości u nas w domu. *^*

    lifeasuu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Omo *_* Ta cena jest interesująca! Trzeba spróbować~

    yumiczanowyworld.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam maski z tej serii. Na 3 kobiety w domu 1 litr jest w sam raz, a cena kusi ;) ten rodzaj alkoholu to emolient, który nawilża włosy, więc nie ma powodu do obaw :)

    OdpowiedzUsuń