25.09.2014

Recenzja tintu z Wibo + OOTD

  Dosyć niedawno na półki naszego kochanego Rossmana wbiła kolejna, inspirowana Koreą nowość - lip tint. Nie miałam jeszcze okazji używać tego koreańskiego więc zdecydowałam, że dam szansę temu 'polskiemu'.


Nie ukrywam, trochę mnie zdziwiło, gdy dodałam zdjęcie na Instagrama, że dostałam kilkanaście pytań na temat tego, gdzie kupiłam ten tint... wyraźnie widać napis "Wibo", firmy, której kosmetyki są bardzo ogólnodostępne. W każdym razie!


Tint występuje w trzech kolorach - czerwonym, bodajże fioletowym i brązowym (?). Nie wiem kto chce mieć brązowe usta, więc zdecydowałam się na klasyczny, czerwony kolor, który po rozprowadzeniu na ustach i tak nie jest aż tak intensywny, jak gdy jest jeszcze na 'szczoteczce'.

Moja pierwsza próba gradient lips, także nie bijcie 
Tint faktycznie ma wodnistą konsystencję, taką jaką tint mieć powinien, ale spierałabym się co do jego trwałości - jako osoba, która często oblizuje usta, nie miałam go na ustach już po dwóch godzinach, podczas gdy na palcu (bo 'rozprowadzałam' tint paluszkiem) trzymał się mocno i nie chciał za szybko zejść...
Poza tym - nawet bez użycia do gradient lips korektora czy nude szminki - czułam, jakby moje usta były suche. Może to kwestia tego, że ta woda w pewien sposób zasycha.

Cena: 4/5
Za tint dałam może 12 zł, co według mnie nie jest tragiczną ceną, chociaż jest on mały, więc mogłaby być minimaaalnie niższa.
Jakość: 4/5
Tint jest bardzo fajny, ale nie trzyma się aż tak długo, jak firma obiecuje, przynajmniej w moim przypadku (a nawet powstrzymywałam się od tego oblizywania...)
Kolor: 5/5
Na początku wydawał mi się zbyt intensywny, ale po rozprowadzeniu ładnie zlewa się z 'resztą' ust.

Zdecydowanie polecam zwłaszcza, że porównując go do koreańskiego tintu można nieźle oszczędzić, a zarazem spróbować czegoś popularnego w Korei.

No i tak na koniec - skromny outfit z poniedziałku:



Gratis na koniec... nikt nie łączy skarpetek do outfitów lepiej niż ja (to ironia, chociaż te skarpetki serio nie psuły całości, okej? Mi się podobało, mamie też, czacza gra).


Bluza: Cropp
Legginsy: Sinsay
Plecak: eBay

5 komentarzy:

  1. u mnie to ten tint jest strasznie czerwony. o wiele za bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojejku *.* Chyba zainwestuję w ten tint. A co do OOTD to jest naprawdę cudny. Masz piękne nogi. A co do skarpetek to są mega fajne i podobają mi się najbardziej z całej tej stylizacji xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba też zainwestuję :D Bardzo fajna bluza ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. W Naturze także jest tint do ust, nie pamiętam jakiej firmy, ale też takiej samej jakości jak ten : ) I jest dużo większy wybór kolorów, polecam czerwony i różowy, ponieważ te wypróbowałam :D Ale siostra ma pomarańczowy i mówi, że też jest super. Kosztuje prawie tyle samo, a może i mniej, kolor jest dużo bardziej wyrazisty i ogólnie spisuje się bardzo dobrze :)

    http://www.rena-uchiha.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Przecież ten tint kosztuje w rossmanie 8,59 zł (właśnie sprawdziłam na stronie), może wcześniej kosztował więcej? widzę, że podobny produkt wypuściła firma Lovely (też w rossie) i to za 7,99 zł. Zaraz chyba wyskoczę kupić któryś, bo uwielbiam tinty - Fajnie że o nim napisałaś:)

    OdpowiedzUsuń