19.07.2014

Moje sposoby na nawilżenie włosów

  A raczej nie tyle sposoby, co kosmetyki i preparaty, które mi w tym pomagają. Nawilżenie włosów jest bardzo ważne, zwłaszcza w taką pogodę jak obecna. Moje włosy właściwie zawsze były suche, i dopiero od około roku walczę z tym, żeby dobrze je nawilżyć.

1. Szampon i maska z Biovaxu


Maska wygląda tak samo, ale jest w okrągłym pojemniczku
Już ponad pół roku temu moja fryzjerka poleciła mi serum z Biovaxu, jednak dopiero niedawno zaczęły pojawiać się na rynku także szampony i maski z tej firmy. Swoje kosmetyki dorwałam w Naturze, nie były drogie, a efekt jest nieziemski.
No i co ważniejsze:


SLS i SLES to jedne z czynników powodujące wypadanie włosów lub ich nadmierne puszenie. Oleje mineralne zaś to jedne z tych gorszych, "plastikowych". Z powodu 'naturalności' tego szamponu, można spokojnie myć nim skórę głowy bez obawy przed wyłysieniem, haha.
Razem z maską świetnie nawilża włosy (maskę trzyma się - dla dobrego efektu - co najmniej 15 minut, z głową owiniętą w czepek. Jeden jest gratis z maską), odżywia je i nadaje nieco blasku - włosy nie są już przesuszone słońcem czy szorstkie w dotyku.

2. Olejowanie olejkiem rycynowym



Olejek rycynowy dostaniecie w każdej Aptece, a jego jedynymi minusami to lepkość i nieprzyjemny zapach. To pierwsze nieco przeszkadza w nakładaniu go, ale dla chcącego nic trudnego. Ja olejuję włosy co 2-3 tygodnie, robię to wieczorem, na nieumyte włosy, owijam w czepek i ręcznik, a rano wszystko zmywam.
Co śmieszne, efekt widzę dopiero po 2-3 myciach, ale nic dziwnego, bo olej rycynowy naprawdę ciężko domyć.
Jednak włosy po nim są trwale nawilżone. Nawet podczas ich mycia czuję, jak bardzo nawilżone są - nie są takie 'suche' czy ciągnące się. Gdybym miała cierpliwość, olejowałabym je częściej.

3. Odżywka z Gliss Kura i Timotei



Obie odżywki są dostępne w Rossmanie i obie odżywki potrafiły zdziałać dla mnie cuda. O tej z Timotei pisałam już tutaj: KLIK.
Jeśli chodzi o Timotei z Różą z Jerycha, to za każdym razem kupuję inny rodzaj tej odżywki (tym razem mam z awokado). Lubię eksperymentować, ale ta chyba najbardziej przypadła mi do gustu. Po prostu nakładam ją po umyciu włosów szamponem (lub gdy nakładam maskę - to nakładam ją na maskę), czekam około 2 minut i spłukuję.
Odżywkę z Gliss Kura używam po każdym myciu i jedyne co robię, to psikam nią równomiernie mokre włosy.

Wszystko to w mniejszym lub większym stopniu pomogło mi nawilżyć włosy, jednak nie oznacza to, że zdziała cuda z każdymi - wszyscy mamy inne włosy. Próbować jednak zawsze warto, bo kto wie, czy się uda?

Mam nadzieję, że post okaże się przydatny, a już dzisiaj zapraszam na zaktualizowane posty o moim dbaniu o włosy i cerę - KLIK i KLIK.

Do przeczytania~♥

2 komentarze:

  1. Uh, moje włosy też są strasznie suche! Dotąd nie używałam oleju rycynowego, a zwykłą oliwkę, ale chyba to zmienię po przeczytaniu tego posta <3 Z odżywek używam keratynowego Syossa, no i ostatnio szamponu właśnie z Timotei z Różą z Jerycha, ma śliczny zapach! Chociaż na moie włosy działa tak jak większość szamponów: nie działa.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja używam odżywki z Nivei, maski z Alterry, olejuję włosy olejkiem z babydream i też tego sprayu z Gliss Kura. o dziwo moje włosy są nawilżone, mimo że je prostuję... sama jestem tym zdziwiona.

    OdpowiedzUsuń