29.04.2014

Z japońskich ulic, czyli tattoo tights

Tak, dzisiaj znowu o modzie prosto z Japonii. Musicie mi wybaczyć, to takie zboczenie zawodowe, if you know what I mean ( ´∀`)☆

A więc - tattoo tights. Może o tym słyszałyście, może nie. Swojego czasu był to ogromny trend w japońskiej modzie i, jak się okazuje, wyżej wspomniane rajtuzy nadal robią furorę na japońskich dzielnicach.

O jakich rajtuzach mowa?
Najprościej mówiąc - rajtuzy imitujące tatuaże.



Również to od pani wyżej - Jurii Nakagawy - wypłynął trend na owe rajtuzy i pracuje ona w sklepie sprzedającym te cudne rajtki - Avantgarde.
Generalnie ilość nadruków jest ogromna - możemy wybierać między postaciami Disney'a, spluwami czy płomieniami.






Co więcej, takie rajtuzy pasują niemal do wszystkiego, a zdecydowanie urozmaicają każdą, nawet prostą i zwykłą stylizację!



Osobiście również posiadam tattoo tights i na powyższym obrazku moje to te na dole, drugie od lewej, na tym starym zdjęciu też je widać:


Swoje dostałam od Syxten, jednak teraz można już spokojnie dostać tattoo tights na glovestar, może i Allegro, no i oczywiście na eBayu. Poza tym, jeżeli szkoda nam pieniążków, możemy sami zrobić sobie takie rajtuzy!
Jedynym ich minusem jest to, że są bardzo cieniutkie ze względu na to, że w końcu mają dawać efekt prawdziwego tatuażu. Przy zakładaniu ich trzeba być po prostu ostrożnym.

Jak wam się podobają? Nosiłybyście takie~?

2 komentarze:

  1. A po co się tak wysilać? Na przecenach w zwykłych sklepach z rajtkami też są. Ja swoje kupiłam za ok... hm... 10 zł? Mam śliczne kwiatuszki. Jak w tych rajstopach przyszłam do szkoły to nauczycielka myślała że sobie serio tatuaże zrobiłam. Jak dla mnie są bardzo fajne. Takie oraz te które imitują zakolanówki to mój ulubiony rodzaj ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm, czy ja wiem. :) Chyba nie mój gust.

    OdpowiedzUsuń