19.03.2014

Schedule maker

Wbrew pozorom nie jest to randomowy post z fukośnego życia, a post o tym jak poukładać sobie wszystkie ważne sprawy tak, by znaleźć też czas na przyjemności. Czemu? Wiele z was dziwi się, że mam tyle zajęć i nadal znajduję czas na aska czy wszelkie różne przyjemności. Szczerze mówiąc gdyby nie te refleksje, nigdy nie wpadłabym na to, że mam dużo zajęć.  Nigdy nie wpadłabym też na to, że na wszystko znajduję czas. A więc jak mi się to udaje?
Przy okazji chciałabym podkreślić, że to jedynie moje sposoby i nie chcę wam nic narzucać, a jedynie podzielić się swoimi 'doświadczeniami'. Nie chcę się wymądrzać ani udawać mądrzejszej, wiele z was jest pewnie starszych ode mnie.
 Post będzie długi, może dla niektórych nudny, ale chciałabym się podzielić z wami wszystkim, co wiem.

Może na początek zobrazuję wam, jak wyglądają moje zajęcia - te stałe, bo wiadomo że nie raz pojawiają się różne wypady ze znajomymi, wycieczki, konkursy i inne pierdołki.
W poniedziałki mam treningi karate, wtorki-środy dodatkowy angielski, w środy również chór i trening, w czwartek zajęcia z fotografii i w piątek zajęcia taneczne i mażoretki, czasami kółko japońskie. W weekendy zazwyczaj robię sobie lekcje językowe, chociaż czasami zdarza mi się to robić w tygodniu, poza tym jeżdżę konno.
Generalnie nie jest to nie wiadomo jak dużo, jednak wszystkie te rzeczy są pracochłonne, a ja nadal znajduję czas na swoje hobby jakim jest rysowanie, pisanie (opowiadań, piosenek etc.), czytanie, naukę do szkoły i przyjemności jak opierdzieling przed komputerem. Faktem jest, że nieraz zaniedbam któreś z zajęć - nie pójdę na angielski czy opuszczę lekcje chóru, jednak każdy ma czasami dość czy trafi się nam przeziębienie.
Ale miałam też w życiu okres, co prawda krótki, gdy nie miałam żadnych zajęć. Poza szkołą i dodatkowym angielskim nie robiłam nic konkretnego. Myślałam czemu życie potrafi być tak nudne i nie potrafiłam znaleźć rozwiązania - poza oglądaniem animców czy czytaniem książek.
Poczułam w końcu, że skoro mam ambicje i poważne marzenia, to powinnam zacząć dążyć do ich spełnienia, a siedzeniem tego nie zdziałam. Wielu rzeczy się bałam. Bałam się przesłuchania na chór. Bałam się występów przed publicznością. Pomyślałam jednak "Raz się żyje, jak mi nie wyjdzie to trudno - i tak więcej ich już nie zobaczę". Wolałam zaryzykować niż potem żałować, że czegoś nie zrobiłam. I wiecie co? Nie żałuję. Czeka mnie dużo pracy nad głosem, nad treningami karate czy nad wieloma innymi rzeczami, ale czuję, że się rozwijam i nie siedzę bezczynnie. I to jest moja pierwsza rada - spiąć poślady i zrobić coś, czego wcześniej obawialiśmy się zrobić lub przed czym uciekaliśmy cały czas.
Next. Pamiętajcie, żeby do niczego się nie zmuszać. Jeśli coś naprawdę przysparza wam wiele stresu i nie jesteście w stanie się od tego uwolnić - zrezygnujcie. Wasze zdrowie nie jest tego warte, a może istnieją inne rozwiązania.

Możecie zrobić sobie rozpiskę, co danego dnia chcecie lub musicie zrobić. Kiedyś robiłam tak, aby skupić się na swoich domowych obowiązkach, więc mogę powiedzieć z czystym sercem, że to pomaga - ale tylko, jeżeli się do tego zmusicie, bo w końcu zapisana kartka papieru nie weźmie was pod rękę i nie zaprowadzi na zajęcia z tańca czy książek od koreańskiego.
Pamiętajcie jednak, aby zostawić sobie też miejsce na czas wolny. Nic bardziej nie demotywuje, jak brak jakiegokolwiek odpoczynku. Możecie robić nawet coś w trakcie - ja często siedzę na asku będąc w szkole, aby już potem mieć czas na resztę obowiązków, posty często planuję, abym nie musiała siedzieć przy laptopie w tygodniu.

Dodatkowo, zajęcia na jakie na przykład chcielibyście uczęszczać dobierajcie sobie dokładnie i stopniowo, żeby wiedzieć, ile obowiązków jesteście w stanie udźwignąć i ile tak naprawdę jest wam potrzebne.

Tak więc co masz do zrobienia?
- Ułóż sobie schedule - zrób tabelkę na każdy dzień tygodnia i wypisz wszystkie rzeczy, które chcesz zrobić danego dnia. Noś ją ze sobą lub powieś w widocznym miejscu, aby o niej nie zapomnieć.

- Poszukaj motywacji dla siebie - coś, co będzie Ci przypominać, że wysiłek się opłaci i że walczysz o swoje marzenia, a może i nawet po prostu o dobre samopoczucie. Masz tańce i nie chce Ci się iść? Pomyśl, że Twój ulubiony tancerz musiał ćwiczyć codziennie, aby dojść do perfekcji.

- Ustal sobie również czas na odpoczynek, nie muszą być to stałe godziny - wystarczy na przykład "po lekcji koreańskiego mogę włączyć komputer".

- Pamiętaj o czerpaniu radości ze wszystkiego co robisz - stres i zmęczenie to nie to, co chcemy osiągnąć, prawda?

Mam nadzieję, że ten nieco chaotyczny post pomoże wam w organizacji swoich zajęć czy w znalezieniu więcej czasu dla siebie.♥ Fighting!

2 komentarze:

  1. Przeczytałam całego posta i tak mnie wciągnął, że nawet nie zauważyłam, jak długi jest. Bardzo cenne porady, dużo masz tych zajęć dodatkowych, naprawdę.Pomogłaś mi, teraz będę starała się być bardziej zorganizowana :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem bardzo leniwą osobą i jak coś chce osiągnąć to oczywiście ta zła cecha mi w tym przeszkadza. Otworzyłaś mi oczy, za co bardzo ci dziękuje!~ Jesteś cudowną osobą i bardzo mi pomogłaś. Rób dalej takie posty! :D

    OdpowiedzUsuń