22.03.2014

Review: Tomatox

Dzisiaj post wręcz ekskluzywny, bo o pierwszym w mojej kolekcji (zaraz po kremie BB i maseczkach) kosmetyku prosto z Korei!
Powszechnie już wiadomo, że czynnikiem dla którego koreańscy celebryci są tak bladzi nie są tylko przesadnie jasne kremy BB, ale także kremy czy maski rozjaśniające buzię. Na koreańskim rynku takowych nie brak, a ja skusiłam się na zakup jednego z nich - Tomatox od Tony Moly. Jednak nie tyle z powodów wybielających, co odżywczych i zabijających wolne rodniki.

A więc co oferuje nam Tomatox?
-
Wyciąg z pomidora (przeciwutleniacze), które pomagają oczyścić skórę
- Wyciąg z cytryny, odpowiedzialny za rozjaśnienie cery jak również przeciwutleniacze i napięcie skóry
- Ekstrat z baichy (nie mam pojęcia co to jest) odpowiedzialny za prawidłowe rozjaśnienie cery oraz zmniejsza podrażnienie twarzy
- Wyciąg z houstoni (też nie mam pojęcia co to jest) odpowiedzialny za nadanie skórze ładnego, zdrowego odcienia

Generalnie w skrócie - Tomatox to maska, która ma wybielić nam buzię, poprawić koloryt skóry, nawilżyć ją, pomaga też ją wymasować.

Jak stosować?
Producent każe nałożyć nam maseczkę na twarz (uprzednio oczyszczoną i osuszoną ręcznikiem), wmasowywać ją przez 1-2 minuty, a następnie zostawić ją na buzi przez kolejne 5-10 minut. Następnie należy zmyć ją ciepłą wodą, ale - jak czytałam u jakiejś zagranicznej blogerki - twarz należy ochlapywać wodą, a dopiero potem można powycierać resztki maski, które zostaną nam na twarzy. Samej maski nie należy od razu ścierać. Zaleca się używania 2-3 razy w tygodniu lub, jeśli istnieje taka potrzeba - codziennie. Spotkałam się również z opinią, że Tomatoxu możemy użyć, jeśli... nie chcemy nakładać podkładu. Efekt Tomatoxu bowiem nie jest stały i jest raczej krótkotrwały, ale pomaga uzyskać efekt ładnej, promiennej cery.

No ale od początku!
Pierwszy raz od dawien dawna postanowiłam w pewnym sensie zaryzykować i zamówiłam produkt z Allegro. Sprawdziłam uprzednio, czy sprzedawca jest sprawdzony i dokładny opis produktu, więc gdy wczoraj paczuszka do mnie dotarła dostałam oryginalny, koreański produkt, a nawet gratis do tego w postaci próbki kremu CC.




Może potem skuszę się na mały review tego kremu, ale to się jeszcze zobaczy~

Co kocham w koreańskich kosmetykach to to, że wszystko jest dopracowane - urocze opakowanie, świetny design pudełka.




Oczywiście po otwarciu wszystko rozumiemy... na szczęście z boku pudełka jest opis po angielsku.


No, to koniec samego wizuala - czas na działanie tego cuda.

Kiedy otwieramy pokrywkę, naszym oczom ukaże się mała, plastikowa łyżeczka i cienka pokryweczka zakrywająca maskę. W pierwszej chwili sama pomyślałam "Huh? Na kiego mi ten badyl?", ale kiedy zaczęłam nakładać maskę już wiedziałam - w moim przypadku zadziałało to tak, że za dużo maski wzięłam na rękę i łyżeczką mogłam dziabnąć ją z powrotem do pudełka, bez marnowania produktu.


Teraz czas na gustowne zdjęcie w masce:


Co jest ogromnym plusem to to, że masując maskę (jak to dziwnie brzmi) nie rozsmarowywała się na milion stron, tylko mimo wszystko zostawała na swoim miejscu.

Chciałam na zdjęciu pokazać różnicę, ale niestety oświetlenie mi na to nie pozwoliło (dzięki słońce), mam nadzieję że widać jakąkolwiek różnicę (pokazuje się wam dzisiaj bez fotoszopów o ludzie), bo ja po zmyciu maski byłam w ogromnym szoku, moja twarz była biała jak świeżo pomalowana ściana.

Pardon za moje pieguski, ale w taką pogodę lubią się jak na złość pokazywać ._.
Maska nie tyle rozjaśnia przebarwienia, co ogólnie cały koloryt skóry, co daje efekt świeżej, promiennej i zdrowej cery. Dodatkowo wygładza cerę. Kiedy ją zmyłam wybiegłam na podwórko do mamy i krzyknęłam "Mamo, patrz jaką mam teraz fajną buzię!" XD

Podsumowując:
Cena:
+++++
Jak na koreański kosmetyk jest tanio - dałam za niego 63 zł z przesyłką, no i przy okazji dostałam próbkę, więc można zaokrąglić jego cenę do 60 zł.
Działanie:
++++
Nie daję piąteczki za to, że działanie nie jest trwałe, haha. Przynajmniej z tego co słyszałam, ale osobiście będę mogła się o tym przekonać dopiero w najbliższym czasie, możecie mnie potem podpytać jak się Tomatox dalej sprawuje jeżeli wam zależy, hue.
Długość użytkowania:
+++++
Bardzo mała ilość maski wystarczy na całą twarz, starczy na przynajmniej 2-3 miesiące, zależy od tego jak często będziecie jej używać.
Design:
++++++++++++
Chyba nie muszę mówić czemu~

Jeżeli chciałybyście wypróbować jakiś koreański kosmetyk, to zdecydowanie polecam ten - myślę, że naprawdę ktoś musiałby być wymagający, aby Tomatox mu się nie spodobał. Myślę, że z czasem użytkowania go cera już sama staje się o wiele ładniejsza, także warto!

A wy używacie jakiś koreańskich kosmetyków? Jesteście zadowolone?

5 komentarzy:

  1. Ooo. Nie używałam, ale opakowanie drugiego produktu jest świetne. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie się zastanawiałam nad kupnem tej maski i chyba mnie przekonałaś :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Te opakowanie jest przecudowne!~

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja niestety używałam Tomatoxa przez pewien czas i po paru uzyciach nieco mnie podraznial :/ ... Ze względu na trwałość też nieco okazała się lipka, bo dlugotrwale to on nie rozjasnial (chyba o.o - ogolnie ze mnie bladzioch i może dlatego tego nie widac). Mimo wszystko opakownie z resztką produkto stoi u mnie na półeczce ślicznie ją ozdabiając ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Baaardzo chciałabym go, ale niestety to nie na moją kieszeń. Może kiedyś, na razie muszę się zadowalać tańszymi produktami. :(

    OdpowiedzUsuń